Witaj!

BLOG

Sesja świąteczna w domu | Christmas photos at home

W tym roku postanowiłam nie organizować mini sesji świątecznych. Po kilku takich maratonach stwierdziłam, że to nie jest moja bajka. Nie lubię tego pośpiechu i efektu „kopiuj – wklej” na zdjęciach. Chciałabym, żebyście naprawdę poczuli świąteczną atmosferę. W Twoim domu, tam gdzie jest Tobie i Twoim dzieciom dobrze. Przyjdę do Was na godzinę albo dwie…

no comments
Add a comment...

Your email is never published or shared. Required fields are marked *

Black Friday!!!

Dzisiejsze szaleństwo przecen i zakupów dopadło i mnie. Udało mi się zaopatrzyć w większość świątecznych prezentów dla moich bliskich, więc na szczęście w grudniu będę mogła omijać centra handlowe szerokim łukiem. W tym roku ponownie mam dla Was ciekawą propozycję – możecie zaopatrzyć się w prezent dla siebie albo kogoś bliskiego 🙂 Tylko ten jeden…

no comments
Add a comment...

Your email is never published or shared. Required fields are marked *

Pomysł na deszczowy dzień z dziećmi – Muzeum Ewolucji w PKiN

Jeśli myśl o spędzeniu deszczowego weekendu w domu z dziećmi napełnia Cię równie wielką obawą jak mnie i sprawia, że włosy stają ci na głowie dęba – czytaj dalej 🙂 *** Gdy Jasiu oglądał rok temu moje zdjęcia z Kanady jego największy zachwyt wzbudziło Royal Ontario Museum w Toronto i wspaniałe szkielety dinozaurów. Obiecałam mu,…

no comments
Add a comment...

Your email is never published or shared. Required fields are marked *

4 powody, dla których warto się zdecydować na sesję zdjęciową w domu.

Jesień w pełni, zima za pasem. Razem z nią nadchodzą szarugi i mokre dni. Zdecydowanie większość z Was woli zdjęcia latem, bo możemy się wtedy umówić na zdjęcia w plenerze. Dzieci mogą swobodnie biegać, nie ma domowego bałaganu w kadrze, a czy może być bardziej magiczne światło niż tuż przed zachodem słońca?… Ale czy to…

no comments
Add a comment...

Your email is never published or shared. Required fields are marked *

Grzybobranie | Mushrooms’ picking

Jesień mija (a może już minęła?…) nam pod znakiem chorowania (to z tych nieprzyjemnych rzeczy) oraz grzybobrania (to z tych przyjemniejszych). Jasiu okazał się zapalonym grzybiarzem. Po mnie tego raczej nie odziedziczył, gdybym żyła w komunie zbieracko-łowieckiej chyba bym padła z głodu 😉 To raczej moja mama przekazała mu te geny. Pamiętam z mojego dzieciństwa…

no comments
Add a comment...

Your email is never published or shared. Required fields are marked *

Menu