Witaj!

BLOG

Żegnaj 2017! Witaj 2018!

Ostatnie zdjęcie 2017 roku

Ostatnie zdjęcie 2017 roku. Emi na sylwestrowym kinderbalu 🙂

Z tygodniowym opóźnieniem, ale przecież lepiej późno niż wcale, przystępuję do podsumowania minionego roku i planowania kolejnego.
Ostatni tydzień spędziłam w górach szukając zimy – i nawet gdzieniegdzie udało się ją znaleźć – bez komputera i nie pracując, więc teraz czas to nadrobić.

Jestem bardzo szczęśliwa z ostatniego roku, zarówno osobiście jak i zawodowo.

Sukcesem, który łączy te dwie dziedziny, jest ukończenie projektu 365 (KLIK!). Przez cały rok robiłam przynajmniej jedno zdjęcie dziennie, każdego dnia! Było to dla mnie niemałe wyzwanie, ale nie opuściłam ANI JEDNEGO DNIA! Jestem z siebie bardzo dumna, a przygotowane z tych zdjeć albumy są dla mnie największą nagrodą. Moje dzieci zresztą tez uwielbiają je oglądać. To cudowna pamiątka i zachęcam każdego do podjęcia takiego wyzwania!
Kilka porad dotyczących projektu zawarłam w ostatnim poście – KLIK!. Może też spróbujesz? Nawet jeśli opuściłeś kilka pierwszych dni roku – to nie szkodzi! Kto powiedział, że trzeba zacząć pierwszego stycznia? 😉

A poniżej kilka zdjęć, które pewnie by nie powstały, gdyby nie ten projekt…

365_11-1-2_WEB365_20170606_002_WEB

Kolejnym ważnym dla mnie wydarzeniem było wzięcie udziału w warsztatach z Kirsten Lewis, które odbywały się na wiosnę w Niemczech.

Jest moim ulubionym fotografem rodzinnym, bardzo podoba mi się jej naturalne i dokumentalne podejście do uwieczniania rodzinnych momentów. Do tej pory zdobywałam u niej wiedzę zdalnie – przez transmisje video i grupy na Facebooku, więc spotkanie jej na żywo było dla mnie niesamowitym przeżyciem. Nie tylko wiele się nauczyłam, ale i poznałam fantastycznych fotografów z całej Europy, którzy tak jak ja szukają swojej drogi w świecie mini sesji i pozowanych ustawianek…

Chciałabym aby sesje Day in the Life – czyli rodzinny reportaż zwykłej codzienności – stały się bardziej popularne. Każda rodzina jest inna, każdy dzień jest inny i uważam, że ustawianie wszystkich w tych samych plenerach w tych samych pozach jest po prostu sztuczne i nie oddaje dobrze charakterów fotografowanych osób ani nie oddaje prawdziwych emocji. Momenty nie pozy – to moje motto! 🙂
Wybrane zdjęcia z takiej dokumentalnej sesji rodzinnej możecie obejrzeć poniżej. Jeśli chcecie zobaczyć więcej – zapraszam tutaj KLIK!

201707_DITL_Agata_002_WEB

 

A jakie były moje odkrycia 2017 roku?

W końcu to post podsumowujący miniony rok, wiec nie mogło zabraknąć takiej listy… odkrycia niekoniecznie fotograficzne… 😉

  • Bezlusterkowiec!!!
    To jest moje odkrycie roku a nawet dekady!
    Mały poręczny aparat, w którym mogę szybko i wygodnie zmieniać ustawienia, mieć kontrolę nad kadrem, który w dodatku robi piękne zdjęcia. Czy to nie brzmi jak marzenie każdego fotografa? Na sesje na razie nadal targam ciężką lustrzankę, bo lubię k0lory skóry jakie uzyskuję w Canonie, ale do celów osobistych już tylko Fuji XT-2!
    Ten nieduży i śliczny aparat naprawdę zmienił moje podejście do fotografowania. Noszę aparat ze sobą wszędzie, mam go zawsze pod ręką, dzięki temu robię więcej zdjęć i więcej eksperymentuję, uczę się. Tak, jestem gadżeciarą i tak, kocham mojego bezlusterkowca!
  • Weganizm
    Po obejrzeniu dokumentu „What the health” postanowiłam przejść na weganizm…
    Wegańskie curry czy placek dyniowy są przepyszne! Nie jestem jeszcze totalną ortodoksyjną weganką, czasem zdarza mi się wypić kawę z mlekiem czy podjeść mięso (zwłaszcza na wyjeździe) ale w domu główną baza mojego jedzenia są rośliny
  • Audiobooki
    Zaczęłam słuchać ich namiętnie, przede wszystkim w samochodzie – dzięki temu nawet stanie w korkach się nie dłuży, a czas mija przyjemniej. Audiobooki można pożyczać w bibliotekach, można też je kupować albo wykupić dostęp do serwisu Storytel i w ramach abonamentu słuchać czego i ile tylko dusza zapragnie.
  • polskie marki odzieżowe
    Znałam już Risk made in Warsaw, a w tunice z Nubee chodzę po domu prawie cały czas – teraz poznałam Tyszert, Marie Zelie, serwis DaWanda
    Bardzo mi odpowiada ich wysoka jakość, dobre i naturalne materiały, piękne kolory, lokalne wykonanie. Już nie pamiętam, kiedy kupiłam coś w sieciówce… Tylko wełniany szal na jesieni w H&M.
  • aplikacja na telefon Closet Space, pomagająca zarządzać szafą
    Nadal mam za dużo ubrań i butów, ale mam plan żeby odchudzić szafę… w międzyczasie posiłkuję się aplikacją, w której skatalogowałam swoje ubrania. Dzięki temu pamiętam, co w ogóle w tej szafie mam (wcześniej często coś się chowało na dnie półki czy w kącie) i kupuję mniej. Zapisuję sobie codziennie strój i ubrania, w których chodzę, dzięki temu widzę z czego najczęściej korzystam i na co warto wydać pieniądze. Po ostatnim niecałym roku używania aplikacji widzę, że podstawą mojej garderoby są granatowe dżinsy rurki, białe conversy albo czarne buty motocyklowe i kaszmirowa czapka… Sukienki są daleko w tyle, ale mam plan to zmienić z nowym rokiem 😉
  • Spotify i Netflix; przestałam słuchać radia i oglądać TV
    Muzykę odtwarzamy ze Spotify przez system Sonos (głośnik podłączony przez WiFi z telefonem). Można słuchać swoich ulubionych wykonawców, albumów, albo po prostu playlisty stworzonej przez Spotify – w zależności od nastroju. Nie ma przerw reklamowych ani serwisów informacyjnych, tylko muzyka. Uwielbiam!
    A na Netflix oglądamy nałogowo wieczorami nasze ulubione seriale. House of Cards, Mindhunter, Breaking Bad, Narcos, Suits, a teraz wracamy do klasyki i odkrywamy Dextera 😉
    Ja czasem lubię obejrzeć sobie serial na drugim monitorze, gdy obrabiam zdjęcia. Wybieram te bardziej „babskie” – polecam je Wam z czystym sumieniem! 13 powodów (o nastolatce, która popełniła samobójstwo i 13 powodów, dlaczego to zrobiła), The Affair (o historii pewnego romansu, każdy odcinek jest pokazany raz z perspektywy kobiety, raz mężczyzny – ciekawe jak nasza pamięć może zmieniać co się wydarzyło…), The Crown (o angielskiej rodzinie królewskiej).
    A jakie są Wasze ulubione Netflixowe seriale? Dajcie koniecznie znać w komentarzu! 🙂

 

W sumie moje plany na nadchodzący rok są bardzo podobne…

Nie lubię robić noworocznych postanowień, bo często sa to zmiany radykalne z dnia na dzień i potem ciężko się do nich przyzwyczaić, robimy jeden wyjątek, potem drugi, a potem to już w ogóle odpuszczamy, no bo przecież nam „nie wychodzi”…
Wierzę raczej w powolną ewolucję.

Jak na razie rozpoczęłam ponownie projekt 365. Ale bez stresu czy napinki. Przez pierwsze tygodnie będę robić zdjęcia codziennie i zobaczę, dokąd mnie to zaprowadzi. Jeśli będę czuła, ze to za dużo, to zrobię sobie przerwę. Zastanawiam się natomiast, czy będę pokazywać zdjęcia na mojej stronie, czy może zostawić je tylko do rodzinnego albumu…

Zaczynam roczny mentoring z Kirsten Lewis. Będzie intensywnie i ciekawie. Nie mogę się doczekać czego tym razem się nauczę!

Marzą mi się praktyczne warsztaty fotografowania z Tomaszem Tomaszewskim. To świetny fotograf, fascynujący człowiek i wybitny nauczyciel. Po ostaniej rocznej Akademii mam chęć na więcej…

W związku z rosnącym apetytem na warsztaty fotograficzne, kolejnym moim postanowieniem jest lepsze oszczędzanie pieniędzy. Odkryłam, że w moim banku po zalogowaniu mogę utworzyć w prosty sposób budżet i dzięki temu będę lepiej kontrolowała wydatki. Do tej pory analizowałam jedynie wydatki – czyli na co wydaję pieniądze – mam nadzieję, że budżet i jego pilnowanie przyniesie pożądane efekty.

A prywatnie?
Plany są proste. Ostatnio spodobał mi się minimalizm i idea prostego życia.  O ile nie wyobrażam sobie zupełnie minimalistycznego domu, bo lubię ten nasz kontrolowany rozgardiasz, o tyle chciałabym zaprowadzić porządek w mojej szafie, która pęka w szwach, a często „nie mam się w co ubrać” 😉
Zamierzam także (a może przede wszystkim) w życiu stosować te zasady. Ma być mniej, prościej, spokojniej… Więcej czasu na to co kocham i dla tych, których kocham.

Na pierwszy ogień poszło postanowienie, aby mniej czasu spędzać w internecie i na Facebooku (nawet odinstalowałam aplikację FB z telefonu), a więcej czytać książek. Pod choinka znalazłam nowy czytnik Kindle Paperwhite, który zastąpił wysłużony już chyba 10 letni poprzedni czytnik, więc teraz książki mogę mieć zawsze przy sobie – już bez wymówek!

 

 

Przez ostatni rok aparat towarzyszył mi wszędzie i gdy obudziłam się po Sylwestrze o 8 rano (a raczej zostałam obudzona – wiadomo, dzieci i ich zegar biologiczny…) to mimo niewyspania i zmęczenia, jedną z pierwszą myśli było „Ależ cudne światło!” gdy zobaczyłam Jasia czytającego książkę na hotelowym łóżku. Tak głęboko fotografia zapuściła we mnie swoje korzenie… Od razu chwyciłam aparat i takie było pierwsze zdjęcie, które zrobiłam w 2018 roku…

Takich właśnie małych, codziennych zachwytów życzę Tobie i sobie w nadchodzącym roku!

365_20180101_1_WEB

Pierwsze zdjęcie 2018 roku. Jasiu czyta książkę w hotelowym pokoju.

 

A jakie są Twoje postanowienia? Cele? Plany? Marzenia?…
Daj znać w komentarzu i zainspiruj mnie do czegoś nowego!

Facebook Comments
no comments
Add a comment...

Your email is never published or shared. Required fields are marked *

Menu