Witaj!

BLOG

Wesołych Świąt! | Merry Christmas!

Magia świąt jest największa w dzieciństwie. Ja dzięki moim dzieciom przeżywam ją na nowo.
Mam nadzieję, że i Wy odnajdziecie w sobie dziecko.

W tym roku udało mi się uniknąć świątecznego pośpiechu. Nie ukrywam, że dużą rolę w tym stanie odegrały moja kochana mama (pierogi z kapustą i grzybami! ) oraz wspaniała teściowa (uszka z grzybami i ciasto z jabłkami!). Piernik i pierniczki upieczone wcześniej, żeby zdążyły dojrzeć. Makowiec zamówiony w sprawdzonej piekarni.
Prezenty też wyjątkowo udało mi się kupić z wyprzedzeniem, więc uniknęłam gonitwy po sklepach.
No i nie zapominajmy o sklepach internetowych i panach kurierach, bez których nie byłoby aż tak miło i bezstresowo 😉

Dzięki temu miałam więcej czasu, żeby z przyjemnością skupić się na tym co ważne. Ubieranie choinki, dekorowanie domu. Robienie z dziećmi pachnących kul mandarynkowo-goździkowych. Tańczenie z nimi w rytmie „Feliz Navidad”.
Chciałabym, żeby moje dzieci zapamiętały ten świąteczny czas jako czas wyjątkowy. Czas, który mam dla nich a nie dla lśniącego domu czy 100 potraw na wigilijnym stole – bo nie możemy zapominać co się tak naprawdę liczy…
I chociaż czasem stare przyzwyczajenia dają o sobie znać, to staram się być bardziej obecna. Rozkoszować się „tu i teraz”, jakiekolwiek by nie było.

Oby i u Was było / jest / będzie równie spokojnie.

Niech ten świąteczny czas będzie chwilą oddechu od codzienności oraz okazją do relaksu w towarzystwie Waszych najbliższych.
Obojętnie czy spędzacie czas odpoczywając na kanapie, na zimowych spacerach czy wyjeżdżając gdzieś daleko – niech ten czas będzie tylko Wasz (i Waszych bliskich). Przypomnijcie sobie za co lubicie Święta i zróbcie to!

Życzę Wam prawdziwie Wesołych Świąt Bożego Narodzenia!

Wishing You a very Merry Christmas – from my family to yours!

PS. Tak mi się spodobał sweterek z reniferem, który Daria nosiła podczas sesji świątecznej, że musiałam kupić taki sam dla Emi. Czyż nie jest boski?

PS2. Zdjęcia zrobiłąm w moim domowym „studio”. Sesja trwała mniej więcej kwadrans. Jasiu świetnie współpracował, ale Emi miała swoje pomysły – nie zawsze zbieżne z moimi. Uciekłam się wtedy do ostateczności. Haribo!
– Emi, jak przez chwilę będziesz stała nieruchomo to dostaniesz żelka.
Emi zatrzymała się w połowie ruchu:
– No i gdzie ten żelek?
Na szczęście zyskałam dodatkowe kilka minut współpracującej dwu(i pół) latki. Bezcenne 😉

Facebook Comments
1 comment
Add a comment...

Your email is never published or shared. Required fields are marked *

  • Dotty18 maja 2017 - 04:53

    We’ve arvreid at the end of the line and I have what I need!

Menu